Posty

Gimnastyka wiosenna

Znów mnie nie było sporo. Ale ostatnio naprawdę funkcjonuję na ostatnich nogach. W pracy młyn nieustający, a w domu istna karuzela! Ostatnio postanowiłam WRESZCIE wziąć się za siebie. Tak wiem, pisałam o "powrocie do formy" dokładnie pięć miesięcy temu, ale wstyd się przyznać - w ogóle się nie zabrałam do ćwiczeń. Bo działo się bardzo dużo... Niestety nie tylko dobre rzeczy mnie spotykały w tym czasie... Zawsze sobie jednak powtarzam, że szklanka jest do połowy pełna i jakoś trzeba iść do przodu. Tak więc odpaliłam wreszcie płytę z ćwiczeniami, którą sprezentowała mi dawno temu kochana siostra. Muszę przyznać, że trafiła z tą płytą w dziesiątkę, bo właśnie takich ćwiczeń potrzebowałam. Pomijam kwestię, że Cindy Crawford zaczęła ćwiczyć wkrótce po porodzie, a ja raczyłam odczekać prawie rok. Ale stwierdziłam, że lepiej późno niż wcale, prawda? Pełna zapału zrobiłam rozgrzewkę i... do akcji wkroczył mój ukochany wampirek. Krótkie wyjaśnienie: "wampirek" w...

Kasa pierwszeństwa

Dzisiaj Dzień Kobiet. Przeglądając Internet, poczytałam sobie to i owo o nas. I tak sobie pomyślałam, że jesteśmy wyjątkowo skomplikowanymi stworzeniami. Nic dziwnego, że faceci nas nie pojmują. I chyba dlatego wciąż są nami zafascynowani.

Mobilność

Ostatnio kompletnie nie miałam czasu na pisanie. W pracy urwanie głowy... A zresztą nie ośmieliłabym się chyba wykorzystywać czasu w biurze do pisania tekstów na bloga. Jakoś mi to nie siedzi w osobistym kodeksie moralnym :-) A w domu mam urwanie wszystkiego, co pozostaje po urwanej uprzednio głowie. Dzidzia robi się mobilna i w związku z tym dotychczasowe prace domowe musimy pomnożyć razy cztery co najmniej. Kilka dni temu byłyśmy z Dzidzią u lekarza. Szczera rozmowa z pediatrą i utwierdziłam się w przekonaniu, że nie należy stymulować tak małego dziecka do chodzenia. Niestety sprawa jest o tyle skomplikowana, że dziadkowie już zapoznali Dzidzię z urokami postawy dwunożnej i moje sprytne dziecko nie życzy sobie raczkować. Drudzy dziadkowie zrobili jeszcze lepiej, bo sprawili Dzidzi chodzik. A nam definitywnie ręce opadły... Nawiązuję tu nieśmiało do poprzedniego posta... Jak teraz zachęcić dziecko do raczkowania, skoro pozostawione na środku dywanu głośno daje do zrozumie...

O zachowaniu się przy stole

Trudne chwile przeżywa matka, która nie ma już wyłącznego wpływu na wychowanie swojego dziecka. Myślę, że nie jestem odosobniona w tym poczuciu. A zaraz przytoczę przykład tego, jak separacja matki i dziecka może się odbić na dotychczasowych relacjach. Poruszę temat jedzenia. A raczej karmienia. Na inne tematy też przyjdzie jeszcze czas, jak sądzę... Bo mam trochę przemyśleń. Ostatnie kilka tygodni zajęło mi małe śledztwo pt. dlaczego moje dziecko nie chce jeść. Dodam, że nie chce jeść zupek, które wcześniej uwielbiało. Pluje dalej jak widzi i nic nie działa: ani prośba, ani groźba. Nic. Kompletnie. Za to u babci, u której spędza przedpołudnia od poniedziałku do piątku, zawsze zjada cały obiadek. Gdzie haczyk? Hmmm... Nie było to proste. Musiałam uciec się do małego podstępu i wreszcie po wielu zabiegach dyplomatycznych uzyskałam upragnioną wiedzę. Dziadkowie wpadli bowiem na genialny pomysł, żeby zrobić z obiadu coś w rodzaju spektaklu. Odbywa się to mniej więcej tak, że ...