Wyznaczanie granic
Minęło już sporo czasu od chwili, kiedy poruszyłam ten temat na moim blogu (patrz: Wymuszenia ). Wracam do tematu, bo wtedy jedynie zarysowałam problem i nasze rozwiązanie polegające po prostu na byciu konsekwentnym. Mam do czynienia z dziećmi w różnym wieku, obracam się też w środowisku mam, tatów, cioć i wujków (ci ostatni dostarczają najmniej informacji...) - mam więc dostęp do wielu przypadków zaobserwowanych przez siebie lub innych. Wyciągam wnioski i staję się mądrzejszą i bardziej świadomą mamą. Wiem, jakich błędów chcę uniknąć. Ale wiem też, że popełnię swoje, na których nauczy się ktoś inny. Wracając do tematu. Zaobserwowane przypadki dowodzą póki co skuteczności metody, a posłyszane niedawno historie rodzicielskie skłoniły mnie do powrotu do tematu wyznaczania granic małemu człowiekowi. Powiem wprost: Nie jest tak, że jeśli dziecku na wszystko się pozwoli, to będzie najszczęśliwsze na świecie. Ale nie chodzi też o zamknięcie dziecka w klatce i zabronić mu wszystk...