Posty

Nowa jakość życia

Hej, hej! Ciekawe, czy jeszcze ktoś tutaj zagląda :-) Wiem, sama jestem sobie winna, bo tu nie zamieszczałam żadnych wpisów, więc jeśli nawet ktoś wytrwał w oczekiwaniu na nowy post, gratuluję cierpliwości i mogę obiecać poprawę. Czuję w sobie pokłady energii, których już dawno nie miałam i nawet zapomniałam, że można takie mieć. Szczególnie ostatnia jesień to było pasmo przepracowania i przegrzania procesora. W efekcie moim stanem permanentnym był spadek nastroju, mniejsze i większe doły, możliwe, że nawet trochę depresja. Mówię: "możliwie", bo nie odważyłam się na wizytę u specjalisty i postawienie diagnozy. Za to doszłam do tzw. punktu zwrotnego i uświadomiłam sobie, że dalej tak się nie da żyć. Po raz pierwszy w życiu zrobiłam sobie listę postanowień noworocznych. Ci, którzy trochę mnie znają, wiedzą, że zawsze byłam przeciwniczką tego typu akcji. Ale ponoć tylko krowa nie zmienia zdania, więc w tym roku postanowiłam dołączyć do grona optymistów, którzy z począt...

Bajki

Długo się zastanawiałam, jak ugryźć temat, który w ostatnim czasie zaprzątał mi głowę. Zaczęło się niewinnie od drobnej obserwacji. Pod wieczór moja córka ogląda bajkę na dobranoc i pewnego dnia zauważyłam, że przy tym oglądaniu dość często mruga. Wręcz mruży oczy, jakby ją bolały. Pomyślałam wtedy, że pewnie dużo tej telewizji miała w ciągu dnia, ale może to był incydent. Następnego dnia sytuacja się powtórzyła, więc postanowiłam porozmawiać z dziadkami, żeby ograniczyli Młodej tę telewizję. Jak się już domyślacie, nie mam zbyt wysokich notowań u dziadków. Jak o coś proszę, to zazwyczaj spotykam się z pełnym pobłażania uśmiechem, a moje prośby puszczone są mimo uszu. Czasami czuję się trochę przeźroczysta i odechciewa mi się mówić, skoro moje słowa i tak nie trafiają do uszu odbiorców. Do tego wszystkiego dochodzi niezbyt szczęśliwy dobór bajek. Okazało się, że moje dziecko uwielbia bajkę pt. "Tom i Jerry", w której kot z myszą prześcigają się w złośliwościach i ręk...

Płacz - nowy sposób na wymuszenie

Ostatnio dojrzewał we mnie pewien temat. Chciałabym tu nawiązać do mojego postu poświęconego manipulacji. Przychodzi bowiem taki dzień w życiu każdego dziecka, gdy do manipulowania zaczyna ono wykorzystywać płacz... Zauważyliście to? Wasze dziecko ryczy wniebogłosy, ale jakimś takim mało przejmującym płaczem, od którego nie rozrywa Wam serca. Wydaje mi się, że jest to kolejny etap badania przez dziecko, gdzie są granice i jak wiele mu wolno. Mnie trafił się egzemplarz nietypowy. Im moja córka staje się starsza, tym bardziej utwierdzam się w tym podejrzeniu. Trochę mi to utrudnia pisanie tego bloga, bo zaczynam tracić rozeznanie, co jest moją dobrą praktyką, a co cudem :-) Ale mimo tej nietypowości, zdarzają się Młodej wybryki typowe dla jej wieku. Tak było np. z owym płaczem wymuszeniowym, o którym dzisiaj wspominam. Na początku byliśmy trochę zdezorientowani. Młoda płakała, ale nie reagowała na jakąkolwiek próbę nawiązania kontaktu. Przyciskała tylko piąstki do oczu i ryc...

Straszenie dzieci

Wróciłam. Bardzo długo mnie nie było, przyznaję. Pokomplikowało mi się trochę życie i nie złapałam w porę zakrętu. A wiele się działo... Wyszłam chyba na prostą i mam nadzieję, że zasypię Was teraz różnymi postami. Na początek podzielę się z Wami przemyśleniami, które ostatnio najbardziej zaprzątały mi głowę. Od razu uprzedzam, że będę pisać pod wpływem emocji, bo temat jest gorący. Straszenie Młodej postawiło mnie w stan najwyższej gotowości - mój instynkt opiekuńczy został obudzony i będę mojego dziecka bronić jak lwica! Emocje, emocjami, ale spróbuję Wam nakreślić sytuację. Młoda wkroczyła w trudny okres rozwoju, zwany powszechnie buntem dwulatka. I tak wydaje mi się, że u naszej córki przebiega on całkiem łagodnie, bo nawet najgorsze wyskoki są w granicach tolerancji (ale już może prędzej zrozumiecie, skąd wzięła się moja dwumiesięczna nieobecność na blogu). I teraz wychodzą na światło dzienne kolejne zalety naszych metod wychowawczych, bo - przykładowo - jakoś p...